Menu

I cóż, że ze Szwecji

Na bloxie od 11.11.2004!

Jestem złym człowiekiem

takajedna_ja

Jestem złym człowiekiem

Mam na górze sąsiadów, którzy mieszkają stosunkowo niedawno. Wcześniej mieszkanie nad nami zajmował samotny, cichy pan, w wieku zbliżonym do mojego. Niestety pan się wyprowadził, a jego miejsce zajęła Piekielna rodzinka.
Wprowadzili się jakoś tak późną jesienią prawie dwa lata temu. Matka - tłusta, potatuowana, farbowana, wyleniała brunetka. Ojciec - mały, krótkonogi, brzuchaty, buraczany na obliczu. Oraz trójka dzieci, chłopców. EM jeszcze wtedy czuł się w miarę dobrze, więc zwykle do popołudnia był w pracy, ja też latałam z pracy do pracy, jakoś więc nie zwracaliśmy uwagi na nowych sąsiadów.
Ot, czasem w niedzielę, eM narzekał, że łomot na górze, pospać dłużej się nie da.
Mitygowałam.
- Daj spokój, dzieci mają, to normalne, że czasem jest hałas.
Po jakimś czasie zaczęłam znajdować na balkonie śmieci. Wiatr pewnie przywiał, pomyślałam sprzątając.  Zima była, mróz trzymał, słaby bo słaby ale zawsze. Ale z nadejściem wiosny śmieci na balkonie robiło się coraz więcej i więcej. Praktycznie każdego dnia sprzątałam z balkonu jakieś papiery, opakowania oraz...serwetki do wycierania dziecięcej pupy. Zużyte naturalnie.
To już przerosło moją tolerancję, zaczepiłam Anioła i, zwyczajem szwedzkim, poprosiłam o zwrócenie uwagi.
Zrobiło się ciepło, zaczęłam coraz więcej czasu spędzać na balkonie. Któregoś popołudnia zobaczyłam Piekielną Matkę jak podjechała rowerem. Przeszła pod moim balkonem nie ukłoniwszy się, obrzucając mnie tylko wzrokiem.
Chwilę później nad głową usłyszałam jakiś ruch. A potem Piekielny Ojciec potruchtał na swoich krótkich nóżkach z dwoma worami śmieci. Wrócił. Potruchtał raz jeszcze z dwoma worami. I raz jeszcze z dwoma. I kolejny raz, już tylko z jednym.
Wyniósł 7 (SIEDEM) worków śmieci z balkonu! Dużych worków.
Od tej pory nie znajduję niespodzianek.
Za to Piekielna Rodzina organizuje mi każdego ranka inną rozrywkę.
Piekielna Matka chadza do pracy, w domu z chłopakami zostaje ojciec.
Dzieci wstają około godziny 6:30 o czym przekonałam się będąc na chorobowym. Skąd wiem?
Bo o tej mniej więcej porze zaczyna się na górze regularny łomot. Tupanie, walenie, łupanie, turlanie czegoś ciężkiego są od czasu do czasu wzbogacane dodatkowym dudnieniem oraz płaczem dziecka.
Dzieci wstają i się bawią. Skaczą z czegoś, biegają, ganiają się pewnie w berka, czasem coś przewrócą, czasem coś upuszczą, uderzą się więc płaczą.
Normalka, nie?
Tylko, że te atrakcje trwają całymi dniami, aż do wieczora, gdy rozkoszne towarzystwo pójdzie spać.  
Póki był rok szkolny, około godziny 7:30,  płacz i łomot na klatce schodowej zwiastował zakończenie tortur na kilka godzin. Niestety są wakacje. A ja pracuję w domu.
Łomot nad głową trwa cały dzień.  Na podwórku szaleją dzieci innych sąsiadów, jest plac zabaw, piaskownica, zjeżdżalnia, blisko jest park z placem zabaw jeszcze większym, jeszcze lepszym, na końcu ulicy jest jezioro, alejki, też place zabaw. Nie. Piekielni siedzą w domu z dziećmi, które, sądząc po dźwiękach, są chyba podkute.
Sąsiadka, która mieszka nad Piekielnymi, skarży się, że spokoju nie ma, że mieszkać się nie da i pyta jak my to wytrzymujemy, bo ona naprawdę zaczyna mieć dość i nie, nie chce słyszeć, że dzieci. Ona też miała dzieci, też mieszkała w bloku i przynajmniej tyle nauczyła, żeby do tej godziny dziewiątej zachowywały się cicho.
Ale. Jest w środku dnia krótka chwila, gdy Piekielni cichną. Wygląda na to, że idą spać.
Dziś specjalnie uważałam czy owej błogosławionej chwili ciszy nie poprzedza tupot i ryk na schodach. Nie.
Poszłam do syna. Wzięłam od niego głośniki oraz takie coś kwadratowego , dużego, z dziurą. Podłączyłam do komputera. A potem włączyłam po kolei trzy moje najulubieńsze kawałki.
Nomad -Iron Maiden.
Toxicity -System of a Down
Thunderstruck -AC/DC.
...Zapomniałam o Hop Cup Bijelo Dugme...
Dałam głośność na full.
Jestem złym człowiekiem. Po raz pierwszy ucieszyłam się szczerze, słysząc tupot (podkutych na bank)nóżek.
-Matko, a kiedy będziesz mogła zacząć kupować alkohol? - Zapytał mój syn sarkastycznie, widząc  moją uciechę.

Mój komputer ma jednak słabą moc. Nakłoniłam syna do pokazania mocy jego potwora. Cienias...Sciszył po 10sekundach, sugerując, że teraz jest moda na takie coś, co zaczyna się na E.
-Egoizm? -ucieszyłam się.
-Empatia, matko.  
-???! - wskazałam na sufit.
Pokręcił głową.  Zatoczył rękami koło.
- No i właśnie dlatego nie włączyłam o 4:30, zaraz po tym jak sama wstaję. No i puściłam tylko trzy kawałki.

...Właśnie wpadło mi do głowy, że o 4:30 muza na full to nie, ale jakby tak powalić młotkiem w sufit..?
Idę szukac drabiny.
Jestem złym człowiekiem. I takim chcę zostać.



Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • Gość *.cust.tele2.se

    Ha ha haaaa dawno się tak nie obśmiałam. Boooosko.

  • joanna55343

    :)) Miałam kiedyś podobny problem z nowymi sąsiadami, i to samo zastosowałam. Młody lubił słuchać b.głośno muzyki...... disco polo! Najczęściej przy otwartych oknach. Nie dało się w spokoju funkcjonować, rozmawiać, oglądać tv, drgały naczynia w szafach. Prośby nie pomagały, tylko wywoływały agresję i komentarze w rodzaju: nie ma jeszcze 22giej! No toż w końcu postanowiłam go przebić..... klasyką. Puściłam najgłośniej jak się dało, i to Wagnera. Inni sąsiedzi żalu nie mieli, bo też mieli dość tego agresywnego. Ucichło. Następnego dnia zrobiłam powtórkę. Chyba nie strawił, albo nie dosłyszał swojej dyskoteki, bo się uspokoiło. Tak do skutku. Teraz (już po paru latach) nie ma problemu, czasem tylko strasznie głośno i wulgarnie kłóci się z żoną! Na to nic nie poradzę, dość szybko kończą.

  • ewarub

    Czasem, niestety, nie ma innego wyjścia...

  • cytrynka1

    "Podobne lecz podobnym"- gratulacje ;)
    Zrobiłabym to samo, dołożyłabym jeszcze "Etiudę rewolucyjną" Chopina w wersji rockowej na full.

  • moonfairy

    Obawiam się, że młódź z piętra wyżej też zacznie puszczać głośno muzykę i będzie czuła się rozgrzeszona, bo skoro Tobie można, to im też. Doskonale Cię rozumiem, ale to chyba nie jest najlepszy sposób. Sama nie wiem.
    Właśnie przez to, że mieliśmy dość imprez sąsiadów, kupiliśmy dom na wsi i wynieśliśmy się z miasta.

  • tessa37

    Metoda::Jak Kuba bogu" jest czasem najlepszs,juz przetestowalam:)

  • anonim002

    daj znać czy ta metoda działa :-)

  • ake1

    Kiedy czytam o takich sąsiadach zawsze dziękuje Opatrzności za moich. Współczuję.

  • ake1

    Kiedy czytam o takich sąsiadach zawsze dziękuje Opatrzności za moich. Współczuję.

  • ake1

    Kiedy czytam o takich sąsiadach zawsze dziękuje Opatrzności za moich. Współczuję.

  • placekziemski

    Jesteś złym człowiekiem, ale sąsiedzi bardziej. Tak nawiasem, czy to Polacy?

  • ake1

    Zauważyłam ze mój komentarz wskoczył 3 razy. Przepraszam

  • zielonepowieki

    Padłam. Boskie

Dodaj komentarz

© I cóż, że ze Szwecji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci