Menu

I cóż, że ze Szwecji

Na bloxie od 11.11.2004!

Różnice kulturowe

takajedna_ja

Taka sytuacja.
Szwed za moim pośrednictwem dopina jedną transakcję z firmą, która nas tak ładnie gościła w Gnieznie i Wrocławiu. Dostajemy do podpisania umowę po angielsku, którą Szwed ma podpisać, zeskanować i odesłać. CYWILIZACJA! Przy pierwszej transakcji bałam się, że będzie problem, że jak to zeskanowany dokument i że jak to, że Szwed podpisze bez świadków, a kto będzie pewien, że to jego podpis. No wiadomo - staropolskie klimaciki, ale teraz już jesteśmy starymi przyjaciółmi: Szwed, Polacy i ja.
Zatem dostaję maila z umową, rzucam tylko okiem, przesyłam do Szweda. Za chwilę odpowiedź
"Zła nazwa firmy" oraz prawidłową nazwę.
Faktycznie. Od września Szwed działa jako zupełnie inna firma.
Przesyłam dane, prosząc o zmianę.
Dwie godziny później telefon. To W. mój "polski łącznik".
-To ja dam panią prawnik - mówi.
Pani prawnik wyjaśnia mi, że na stronie VIES takiej firmy nie ma.
Zabiła mi niezłego ćwieka na jakieś dwie godziny. Po pierwsze o tym VIES w ogóle nie słyszałam. Po drugie jak może nie być  tej firmy w danych? Może jakieś opóźnienia, firma działa od miesiąca, może dlatego? Wszak do unijnego VATu w Szwecji rejestruje się automatycznie. Więc nie może tak być, że firma zarejestrowana w sądzie gospodarczym nie będzie widniała w rejestrze unijnym. MUSI być. Tak myślałam i tak tłumaczyłam.
Obiecałam pani prawnik, że wyjaśnię.
Poszłam po zakupy. (Piątek, dzikie tłumy wszędzie, ludzie będą chcieli jeść, moja rodzina też, zupełenie nie rozumiem dlaczego muszą jeść kilka razy dziennie).
Wróciłam.
Napisałam maila do Szweda.
Zajrzałam na tę VIES.
I rozjaśniło mi się.
Otworzyłam stronę www.allabolag.se. Porównałam sobie numery "nip". Jasne.
Dwójka tam gdzie powinna być piątka. Szwed zrobił błąd. Zdarza się każdemu a dyslektykowi jeszcze bardziej.
Wyjaśniłam pani prawnik i poprosiłam sprawdzenie. Chwilę później dostałam maila z krótkim "jest ok". No.
Szybciutko zawiadomiłam Szweda, który póki co na razie milczał.
Pojechałam z psem na spacer. Umyłam głowę. Schłodziłam wino a wcześniej zaparzyłam rumianek. I czekając na to, co będzie pierwsze: rumianek czy wino,  zajrzałam na maila.
A tam wiadomości od Szweda. Pierwsza:
"Ja bym się tego prawnika pozbył bardzo szybko"
Druga, z linkiem do szwedzkiego urzędu skarbowego.
"Prawnik mógł tam zadzwonić, oni mówią w wielu językach". Parsknęłam śmiechem na myśl, że Swzed chciałby dowiedzieć się nipu w jakimś urzędzie skarbowym. Może jeszcze pesel na dodatek? I co jeszcze? Może zysk za rok ubiegły? Albo inne takie drażliwe dane? Ochrona danych osobowych mówi to Szwedowi coś? Nie mówi. I w tym tkwi szkopuł.
I tu mi się nasuwa stara pointa Krzysztofa Daukszewicza
"Czy pan rozumiesz subtelna różnica między ten handel a ten handel?"
Dwa państwa, niby po sąsiedzku,niby w unii, a jak na dwóch krańcach świata.

*www.allabolag.se - strona, której można znaleźć podstawowe informacje o firmach. Nr organizacyjny, adres, dane bilansowe z ostatnich lat.



Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • nie_ty

    Bardzo ciekawe:) może się wyspecjalizujesz wlwsnie w takim pośrednictwie?

  • takajedna_ja

    nie ty - ja tam się mogę specjalizować we wszystkim byle chcieli korzystać z mojej pomocy. I płacili.

  • nie_ty

    Sprawdzasz się więc może coś z tego będzie?

  • takajedna_ja

    nie ty - wiesz, prawda jest taka, że firmy, które już działają i prowadzą handel z firmami w Polsce mają już to jakoś opracowane, mają już zatrudnionych ludzi. Nowe firmy...sama wiesz, szybciej znikają z rynku niż się na nim pojawiają. Więc ta willa z basenem w tropikach to jeszcze nie teraz. No ale jednak trochę tego, trochę tamtego i może jakoś na emeryturę uskrobię

  • j.julia

    Ochrona danych osobowych w Polsce sprowadzona jest do absurdu. Przykłady z mojej branży: 1. Jako członek Zespołu Intersyscyplinarnego ds Przemocy w Rodzinie, a zarazem pracownik szkoły dowiaduję się, że ojciec mojego ucznia stosuje przemoc wobec dzieci. Zgodnie z prawem nie mogę o tym powiedzieć wychowawcy czy nauczycielom - chociaż to powinni o tym koniecznie wiedzieć. 2. Rodzina jest objęta nadzorem kuratora sądowego - czyli dzieje się u nich coś bardzo złego. Sąd nie informuje o tym szkoły - a dzieci spędzają tu pół dnia (co najmniej). Jeszcze lepiej - szkoła wysyła wniosek do sądu, ale sąd nie informuje o rozwiązaniu sprawy - czy dziecko lub rodzina ma nadzór kuratora, czy może sprawa została oddalona. 3. Dziecko ma trudności w nauce, sugerujemy rodzicom wizytę w poradni. Wypełniamy stos papierów, piszemy opinie - rodzic nie wyraża zgody na przesłanie wyników badania do szkoły - dalej nic nie wiemy. 4. No i na koniec rodzynek - w dzienniku lekcyjnym nie możemy zamieścić numeru telefonu rodzica, bo to naruszenie ochrony danych osobowych!. A jak np. dziecko jest chore, coś się wydarzyło, to lataj po szkole i szukaj wychowawcy czy kogoś, kto ma numer do rodzica.....

  • takajedna_ja

    julia - ja bym jeszcze się pogodziła z tą ochroną danych gdyby było tak, że owszem mam utrudnienia w codziennej pracy, ale za to nie mam reklam w skrzynce (reklam adresowanych do mnie), nie nękają mnie różni telemarketingowcy, moje dane NAPRAWDĘ są bezpieczne. A nie są. I nawet nie mam możliwości sprawdzenia kto posiada moje dane i co z nimi robi.

  • Gość: [Agnieszka Korzeniewska] *.31-133-109.adsl-dyn.isp.belgacom.be

    Ta ochrona danych osobowych to czasami właśnie kij co ma dwa końce :) pozdrawiam cieplutko z Belgii :)

© I cóż, że ze Szwecji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci