Menu

I cóż, że ze Szwecji

Na bloxie od 11.11.2004!

Przemyślenia sprzątaczki

Puzzle

takajedna_ja

Puzzle to taka zachodnia wersja mandali. Układasz długo, pieczołowicie dopasowując kawałki, pracują oczy i ręce, a myśli płyną swobodnie.
Po świątecznym układaniu zamku na letniej łące nie ma śladu. Znów leży rozsypany w pudełku. Teraz na stole, na starej ramie z obrazem inny zamek. Zimowo-wieczorny. Zamek jest jasny a dookoła niego różne odcienie niebieskiego: niebo, zalesione góry, śnieg, drzewa. Od bieli poprzez błękit i turkus, do granatu, ciemnej zieleni aż po czerń. Klnę. Złoszczę się. Każę eMowi otwierać okno. Ale lgnę jak mucha do lepu. Choćby jeden kawałek więcej.A po nim jeszcze jeden...
Księgowanie jest jak puzzle.
Dostałam reklamówkę dokumentów. Szef z przepraszającym uśmiechem powiedział, że to będzie tak często...Co to dla mnie? Nie raz tak właśnie do biura mojej kultowej Szeficy przynoszono dokumenty, odrzekłam.
Dziś, po tygodniu pracy, reklamówka śmieci zamieniła się w dwa segregatory poukładanych porządnie dokumentów. Dzień za dniem, miesiąc po miesiącu, papierek po papierku. Już niemal całość, obejmująca cały 2014 rok, jest zaksięgowana. Nie, nie to nie jest jakaś duża firma. Dwa segregatory? Miewałam takie, które tyle operacji miały miesięcznie.
Te segregatory to namacalny efekt mojej pracy.
Zapomniałam już jak bardzo to lubię. Układasz papierki i masz wrażenie, że porządkujesz świat. To nic, że tylko ten najbliższy, ten dookoła twojego biurka. Dobrze to robi na głowę. Szczególnie, gdy można pracować bez presji i pośpiechu.
Przychodzę wcześniej, bo coś tam chcę zobaczyć, wychodzę później, bo jeszcze jeden papierek, jeszcze jeden kawałek układanki...A na koniec równe słupki cyferek po stronie winien lub ma mówią mi "spisałaś się, dobra robota". 
Och, wiem, wiem. Będą nerwy, stres, nuda i zmęczenie. Będą, bo tak jest, że przywykamy i to co o czym marzymy staje codziennością. Ale dziś, teraz, cieszę się pracą...jak zabawą z puzzlami.

 

Gazety piszą - przyczynek do wyborów życiowych i nie tylko

takajedna_ja

Dagens Arbete to związkowy periodyk. Kiedyś wyrzucałam, ale od jakiegoś czasu zaglądam, przegladam, czasem coś przeczytam. Zwykle przy jedzeniu, więc lekko nieuważnie a czasem nawet bez zrozumienia bo nie znam słów albo związku frazeologicznego a Wujek Tłumacz Google oraz Wujek Kubitsky nie poleguja na kuchennym stole...

Wczoraj przeczytałam taką oto historie.
Dwóch panów opowiada swoja historię. 
Jeden jest starszy, ma nastoletnie dzieci.
Drugi młodszy, jego starsze dziecko ma 4 lata. 
Nie podane konkretne miejsce zamieszkania, ale domyślam sie, że jest to jakis północny land.
Panowie pracowali w firmie, które nagle ogłosiła, że przenosi swą produkcję do Polski. 
Sami rozumiecie, że musiało mnie zaciekawić. 
Przydługawy opis jak to obaj wierzyli, że tu gdzie pracują zostaną na dłużej, o tym jak się poczuli na wieść, że jednak nie. Pracodawca dał im jednak wybór. Mogą odroczyć swe zwolnienie w zamian za wyjazd do Polski i pomoc przy wdrażaniu produkcji. Znów dość długie dywagacje o tym jak trudno było podjąć decyzję i oraz o tym, że nie było za bardzo nad czym się zastanawiać, bo tam gdzie mieszkają, jest największe bezrobocie w całym regionie (a może  i w kraju, bo nigdy nie jestem pewna co mają na mysli mówiąc "land")
Firma przeniosła się w okolice Stargardu koło Szczecina. Nasi dwaj bohaterzy oraz ich trzej koledzy pracują więc w Polsce. Tu następują smaczki...
Panowie ze Szwecji do Polski jadą niemal całą dobę. Wyruszą specjalną taksówką która krąży i zabiera każdego z ich domu by ich potem odwieźć wszystkich na lotnisko Arlanda. Z Arlandy panowie lecą do Berlina, a stamtąd znów taksówką do Szczecina.
Kto im tę podróż zorganizował to dla mnie zagadka. Nie dość, że musi kosztować krocie to jeszcze trwa dłużej niżby lecieli na inny kontynet.
Potem panowie opisują pracę i warunki. Że ludzie mili, a hotel przytulny. Ale jak trudno jest pracowac w całkiej innej kulturze, tysiące kilometrów od domu! (no myslałby kto, że panowie do Azji polecieli). I, że logistyka kuleje a rysunki się nie zgadzają. Jakby M nie pracował w firmie konstrukcyjnej  to może i zrobiłoby to na mnie wrażenie. Nie robi bo to, że logistyka szwankuje a rysynki techniczne są z błędami to zwykła codzienność w Szwecji. Ale oczywiście dla Szwedów Polska to wciąż kraj dziki i dziwić się spektakularnie potrafią "to wy tam macie internet?!"
Ano mamy. Do wychodka też raczej nie chodzimy za stodołę i nawet mamy ciepłą wode w kranach.
...To takie smaczki i moje konkluzje, jako efekt uboczny lektury.
Natomiast to, co mnie naprawdę zbulwersowało to polityka gospodarcza Unii Europejskiej.
Wedle tego co stoi w artykukle w okolicach Szczecina czy Stargardu powstała strefa bezpodatkowa. Dodatkowo Unia zagwarantowała budowe dróg, kolei i nawet lotniska w tym rejonie. Cudnie! Rozwój regionu, zmniejszenie bezrobocia. 
Tylko, że wedle tego co mówia Szwedzi, ich polscy koledzy zarabiają dużo poniżej polskiej płacy średniej w przemyśle  a na bank wielokrotnie mniej niż Szwedzi. 
Pracodawcy tłumacza, że niższe podatki, lepsze położenie to dobrze dla firmy. Całą strefę utrzymuje Unia Europejska.
Czyli Unia zabrała bogatej Szwecji i dała biednej Polsce.  Polityka Janosika, normalnie. 
A kto na tym korzysta najwięcej?
Unia?
Polacy?
No bo nie Szwedzi...
Nie. Właściciele firmy. Wyłącznie. Tania siła robocza + raj podatkowy = więcej pieniędzy dla właścicieli. Pieniędzy, dzięki którym opłacą polityków by znowu przekonali wszystkich dookoła do ich racji. 

Link do czesciowego artukulu, poszwedzku oczywiscie.

http://www.da.se/home/da/content.nsf/aget?openagent&key=mattias_och_christer_bygger_upp_fabriken_som_tar_deras_jobb_1400590239139

Pokrętna logika

takajedna_ja

Jutro nie zobaczysz efektów tego, co zrobiłaś dziś. Nawet jeśli dziś bardzo się przyłożysz. Ale jeśli dziś czegoś nie zrobisz, to efekty tego ujrzysz jutro.Nawet bez specjalnego wysiłku z twojej strony.

Nowa kategoria

takajedna_ja

Z przemyśleń sprzątaczki:
...najbardziej zepsute warzywa nie śmierdzą nawet w połowie tak jak świeże mięso...

© I cóż, że ze Szwecji
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci